| Co jeszcze może ZUS? |
|
| 18.11.2008. | |
|
Pani Krystyna w maju pochowała swoją matkę. I tylko ZUS ciągle nie może temu dać wiary: urzędnicy odmawiają wypłaty zasiłku pogrzebowego i oskarżają rodzinę o próbę wyłudzenia pieniędzy
Choć sąd już uznał, że zakład nie ma żadnych podstaw do odmowy wypłaty zasiłku pogrzebowego, krakowscy urzędnicy ZUS-u stawiają na nogi kolejnych śledczych i powołują biegłych. Udowadniają, że kwiaty można kupić tylko w miejscowości, w której odbył się pogrzeb. Że firma, która go organizowała, nie istnieje. A pogrzebu może w ogóle nie było. Wesele i pogrzeb - To gdzie ja mamę pochowałam? W ogródku?! - denerwuje się pani Krystyna. - Chciałam machnąć ręką na te prawie 6 tys. zł zasiłku. Wysłać do ZUS-u kalie z szarfą "Ostatnie pożegnanie" i zapomnieć. Ale znów mnie ścigają! - mówi (dane osobowe zastrzega do wiadomości redakcji). Zaczęło się od wesela, w kwietniu tego roku. Trzy dni po ślubie Krystyny i Tomasza zmarła mama panny młodej. - Chcieliśmy zrobić pogrzeb natychmiast, żeby rodzina nie rozjechała się po świecie. Był pośpiech, ale spotkałam się nawet z konsultantką ZUS-u, żeby niczego nie przeoczyć - zaznacza pani Krystyna. Tradycyjny pogrzeb odbył się 3 maja w jednej z podkrakowskich miejscowości. 29 maja rodzina złożyła w ZUS-ie przy ul. Pędzichów w Krakowie wniosek o wypłatę ustawowego zasiłku pogrzebowego (5799 zł). Dołącza stosowny wniosek, akt zgonu, odcinek renty i emerytury zmarłej, faktury i rachunki za karawan, trumnę, katakumbę i kwiaty, a nawet oświadczenie o kosztach posługi duszpasterskiej. 2 lipca pani Krystyna dostaje decyzję ZUS-u o odmowie wypłaty świadczenia. Uzasadnienie: "Z dokumentacji wynika, że rachunek za katakumbę jest nieprawdziwy oraz pozostała dokumentacja budzi wątpliwości ( )" - pisze naczelniczka wydziału w ZUS-ie Agata Lipka. Te wątpliwości to m.in. miejsce zakupu kwiatów (wskazano Kraków, a pogrzeb pod Krakowem). Pani Krystyna wysłała odwołanie, dołączyła rachunki, a nawet - na wszelki wypadek - specjalne oświadczenie księdza. I natychmiast dostała wezwanie do sądu. Jako oskarżona o sfałszowanie dokumentów. Sąd: roszczenia ZUS-u są bezpodstawne Rodzina zmarłej wynajmuje prawnika. - Płacimy, bo sprawa wydaje się poważna. Trzeba się bronić - tłumaczy mąż oskarżonej. 11 września pierwsza rozprawa. Ale nie pojawił się prawnik ZUS-u. Krystyna: Tracę dzień w pracy. Kto mi zwróci za to pieniądze? Druga rozprawa 24 października. Sąd przesłuchuje przedstawiciela firmy, której rachunek kwestionuje ZUS. Przedstawiciel potwierdza, że rachunek za budowę katakumby wystawił. ZUS ujawnia w aktach notatkę służbową, na podstawie której nabrał wątpliwości: urzędnik zadzwonił do przedstawiciela firmy, który przez telefon powiedział, że nie przypomina sobie pogrzebu. Urzędnik nabrał więc przekonania, że firma nie istnieje. - Nawet nie sprawdzili, czy dodzwonili się do tego, który ten pogrzeb organizował! Nie wezwali nikogo na świadka. Nie chcieli ode mnie żadnych wyjaśnień. Od razu do sądu - podkreśla córka zmarłej. Sąd przesłuchał świadków - organizatorów pogrzebu i przedstawiciela firmy. Natychmiast wydał wyrok: oskarżenia ZUS-u są bezpodstawne. Niszczenie w imieniu prawa Wydaje się, że jest po sprawie. - Na początku listopada dostałam wezwanie na policję. Przesłuchali mnie na okoliczność fałszowania dokumentów. Mam złożyć podpis, który porównają z tymi na rachunkach - mówi Krystyna. Podobnie mają zrobić przedsiębiorcy pogrzebowi. Autentyczność podpisów (ich autorów przesłuchał już sąd i wydał wyrok) ocenią biegli. Dlaczego? ZUS zapowiedział odwołanie od wyroku sądu pierwszej instancji i... wysłał zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez panią Krystynę. Po co ta batalia? Agata Lipka odsyła do rzecznika prasowego. Robert Kordaszewski, rzecznik prasowy krakowskiego oddziału ZUS-u: Jeśli pracownik Zakładu podejrzewa jakieś nieprawidłowości, musi je zgłosić stosownym organom. Jest do tego zobowiązany. - Zakład przegrał już proces w sądzie - mówimy. - Na tym etapie sprawy mogę udzielić tylko ogólnych informacji. Jeśli pojawiają się wątpliwości, ZUS ma prawo kierować sprawę do prokuratury. Działamy na podstawie przepisów - podkreśla Kordaszewski. - Jestem osobą publiczną. Urzędnicy polskiego państwa nie tylko marnotrawią publiczne pieniądze, ale szargają moje dobre imię. Wystąpiłam już do ZUS-u o odsetki za urzędniczy błąd. Wystąpię też o odszkodowanie o naruszenie dóbr osobistych. Urząd nie może niszczyć obywateli w imieniu prawa - przekonuje pani Krystyna. Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
|
Żaden komentarz nie wystawiony
mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


