 Dopalacze Sklepy z dopalaczami, tzw. funshopy są już na Podkarpaciu, m.in. w Rzeszowie i Krośnie. Można w nich kupić legalne używki i produkty imprezowe. Rozprowadzane są jako „artykuły kolekcjonerskie”. Mimo iż skład chemiczny dopalaczy nie jest zakazany przez polskie prawo, coraz więcej osób jest zdania, że działanie dopalaczy jest zbliżone do działania narkotyków.
W asortymencie dopalaczy jest około 100 produktów, w tym różnego rodzaju zioła i mieszanki. Około 30 % dopalaczy jest produkowanych z roślin i ziół czy składników naturalnych. Wiele z nich zawiera również witaminy i aminokwasy – mówi Piotr Domański, rzecznik prasowy World Wide Supplements Importer. W krajach europejskich dopalacze nazywane są „suplementami diety” bądź „produktami farmaceutycznymi”. W Polsce sprzedawane są jako „artykuły kolekcjonerskie”. Na opakowaniach jest zaznaczone, że nie powinny być spożywane przez ludzi. Kupić je mogą wyłącznie osoby pełnoletnie. - Zakup dopalaczy musi być poprzedzony okazaniem dowodu osobistego – potwierdza Piotr Domański. Asortyment funshopów skierowany jest do osób młodych, tzw. imprezowiczów. - Chcemy, aby każdy imprezowicz bez względu na wiek znalazł w sklepie coś dla siebie, aby mógł dobrze się bawić w klubie, na dyskotece, prywatce czy zabawie sylwestrowej – informuje Domański. W ofercie dopalaczy dostępnych jest na razie około 100 produktów, ale docelowo ma ich być dużo więcej - około 1500. Wśród nich znajdą się rzadko spotykane alkohole, beznikotynowe i elektroniczne papierosy, maski, przebrania, fajki, gadżety. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że w ciągu półtora miesiąca zakaże sprzedaży w Polsce tzw. dopalaczy, informuje "Metro". Te substancje to narkotyki, alarmują specjaliści. Pierwszy w Polsce sklep z dopalaczami od kilku dni działa w Łodzi. Lekarze i psychologowie nie mają wątpliwości, że dopalacze działają jak narkotyki. Mimo to ich sprzedaż jest legalna, bo żaden z ich składników nie jest zabroniony polskim prawem.
Funshopy to sieć sklepów należąca do firmy Word Wide Supplements Importer z siedzibą w Manchesterze. Dwa lata temu otworzyła ona polski sklep z dopalaczami w internecie. Teraz chce otwierać swoje punkty w polskich miastach - do końca 2009 r. ma ich być 100. W ofercie znajdzie się 1500 produktów. Większość z nich zawiera benzylopiperazynę (BZP), substancję działającą podobnie do amfetaminy.
Przyspieszyliśmy pracę nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii mówi Piotr Jabłoński, dyrektor Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii przy Ministerstwie Zdrowia. Nowe przepisy mają wyeliminować BZP z polskiego rynku. "Metro" dowiedziało się w ministerstwie, że zakaz może wejść w życie za półtora miesiąca. - To sprawa tak oczywista, że nie będzie żadnego politycznego sporu w tej kwestii, zapewnia Marek Balicki z SdPl, wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia.
Niestety, samo wpisanie benzylopiperazyny może nie wystarczyć. - Dopalacze to substancje projektowane komputerowo. Można zakazać sprzedaży jednej substancji, ale producenci szybko zmodyfikują cząstki w niej zawarte i zaczną sprzedawać je pod nową nazwą zupełnie legalnie, tłumaczy dr Wojciech Łuszczyna, rzecznik Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. - Dlatego najlepiej na liście substancji zakazanych umieścić wszystkie piperazyny. Inaczej wszelkie zabiegi państwa będą przypominały zabawę w policjanta i złodzieja, w której zawsze złodziej jest o krok do przodu, przekonuje Marek Grondas, kierownik łódzkiego Monaru.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|